Obecne współprace:

Mateusz Waligóra wyruszył w swoją kolejną wyprawę w poniedziałek, 6 września. Marsz zaczął w Świnoujściu przy zachodniej granicy polskiego Bałtyku. Zmierza na wschód - do Piasków. Trasa liczy około 600 kilometrów. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, dystans pokona w ciągu 30 dni.

Mateusz Waligóra nie obrał sobie za cel ustanowienie nowego rekordu. Podobnie jak w poprzednim roku, gdy przeszedł wzdłuż Wisły, tak i obecną eskapadę traktuje jako pretekst do poszukiwania odpowiedzi na pytania dotyczące przyszłości. Tym razem chodzi o Bałtyk – morze, które rzadko wymienia swoją wodę i przez to jest miejscem szczególnie wrażliwym na to, co do niego wpada. Zwykła jednorazowa plastikowa butelka rozkłada się w akwenie 450 lat...


fot. Aleksandra Wierzbowska

 

Podróżnik codziennie w mediach społecznościowych relacjonuje swoją wyprawę. Opowiada o tym, co widział, dzieli się przemyśleniami i historiami spotkanych osób.

- Idę nie po to, żeby tropić katastrofę klimatyczną, sensację, tylko żeby się czegoś dowiedzieć, zapytać i wysłuchać odpowiedzi, sprawdzić, co inni mają do powiedzenia. Oczywiście, wyciągam wnioski, ale niespecjalnie się nimi dzielę, przynajmniej jeszcze nie na tym etapie. Dzielę się raczej tym, co widzę i co słyszę, a szansę na ocenę pozostawiam wam, którzy uczestniczycie w mojej wędrówce wirtualnie - opowiada Mateusz Waligóra. I dodaje: - Po prostu jestem ciekawski. Darem takiej wędrówki są napotkani ludzie, którzy pozwalają mi patrzeć szerzej.

Niepokój podróżnika budzą informacje dotyczące wzrostu poziomu wody Morza Bałtyckiego w XXI wieku. Naukowcy są zgodni co do tego, że podniesie się on od 60 centymetrów do 1,1 metra. To oznacza, że zagrożone zalaniem będą Żuławy, Półwysep Helski czy historyczne centrum Gdańska, a także rafineria, co może wywołać katastrofę ekologiczną. Pod wodą w tym stuleciu może zniknąć Świnoujście i część Szczecina.

W Niechorzu Mateusz Waligóra spotkał panią Olę, której mąż był rybakiem. - Uważał, że niczego więcej robić nie trzeba. Zawsze mówił do mnie: „Olciu, nie zajmuj się innymi rzeczami, z rybałki będziesz miała dosyć”. Gdybym nie zaczęła robić czegoś innego - sprzedawaliśmy rybę wędzoną, potem mieliśmy bar i smażyliśmy rybę - to nie mielibyśmy z czego żyć.

Koszty poszły w górę, a za rybę płacą tyle, co 30 lat temu. W Poznaniu kupuje się kilogram śledzia za 11 złotych, a my za niego dostajemy 1,20 złotego. A muszę mieć jeszcze swoją łódkę, sprzęt, zatrudnić ludzi. Jeżeli przywiozę dwie tony śledzia, to zarobię 2400 złotych. Z tego połowa idzie na koszty. Kiedyś w Niechorzu z rybołówstwa żyło 27 rodzin. Teraz jest pięć jednostek, w tym tylko dwie bardziej aktywne. To naprawdę trudna praca. Górnik jedzie na szychtę na sześć godzin, a my nigdy nie wiemy, ile będziemy na wodzie - opowiadała mu kobieta.

Naukowcy mówią wspólnym głosem - jeśli chcemy, żeby w Bałtyku żyły kiedyś dorsze, musimy całkowicie zrezygnować z połowów. Ale i to może okazać się niewystarczające - kolejne kroki to ratowanie siedlisk, dbanie o bazę pokarmową i miejsca, w których dorsze będą mogły się spokojnie rozmnażać. Na razie wygląda na to, że czas dorsza w Bałtyku się skończył.

Partnerem wyprawy Mateusza Waligóry jest kielecka firma Formaster Group, właściciel marki Dafi. Podróżnik w trakcie swojego marszu nie rozstaje się z butelką filtrującą Solid, wykonaną z odpornego Tritanu®.

fot. Aleksandra Wierzbowska

 

- Troska o środowisko naturalne jest jednym z fundamentów działalności naszej firmy. Angażujemy się w wiele akcji oraz inicjatyw związanych z ekologią, by uświadomić społeczeństwo, iż jednostkowe zachowania w dużej skali mogą stanowić autentyczną zmianę, która pozwoli uchronić naszą planetę przed kryzysem naruszenia równowagi ekologicznej. Aktywnie propagujemy ideę less waste, czyli ograniczania domowych strumieni odpadów poprzez sięganie po produkty wielorazowego użytku. Jedna butelka filtrująca Dafi z wymiennym filtrem jest odpowiednikiem 200 jednorazowych butelek z wodą ze sklepu – mówi Maciej Bursztein, członek zarządu oraz dyrektor do spraw rozwoju Formaster Group.

fot. Aleksandra Wierzbowska